Algorytm Hakuna Matata

Widziałeś bajkę Król Lew? Jestem prawie pewien, że tak. To klasyk, a scena kiedy umiera Mufasa? Do tej pory siedzi w głowie, ale dzisiaj nie o tym. Chciałbym się skupić na moich dwóch ulubieńcach – Timonie i Pumbie. Ta dwójka przygarnęła Simbę, kiedy uciekł ze swojego kraju przekonany, że doprowadził do śmierci ojca. Pomogli mu pozbierać się mentalnie przedstawiając swoją filozofię życiową, którą nazwali Hakuna Matata, czyli nie martw się. W języku suahili znaczy to dosłownie bez zmartwień/problemów.

Większość z nas pewnie śmiała się z tych dwóch przyjaznych bohaterów i raczej nie przywiązywała do nich zbyt wielkiej wagi, ale ich filozofia ma w sobie niesamowitą moc, do której chciałem dzisiaj nawiązać przedstawiając algorytm Hakuna Matata.

Podczas kilku z ostatnio prowadzonych przeze mnie szkoleń dla menedżerów wypływały pytania typu – co zrobić jeśli nie mam na to wpływu? Jak poradzić sobie z czymś, co wiem, że nie ma żadnej szansy na sukces? Co zrobić, kiedy coś nie idzie? Jak podejść do spraw, które mi się nie podobają? Tematyka tych szkoleń była zadziwiająco różna, ale temat pytania powracał i za każdym razem postanowiłem podzielić się z uczestnikami pewną głęboką mądrością. Co ciekawe, kiedy na koniec szkolenia pytałem co najważniejszego wyciągają ze szkolenia, kilka osób wskazało na ten niezaplanowany element i dlatego też postanowiłem go rozpisać również na blogu, aby podzielić się z tymi osobami, które nie miały okazji go poznać.

Poniżej znajdziesz rozpisany algorytm Hakuna Matata:

Algorytm Hakuna Matata

To koniec. Tak, jest tak prosty. Podobnie jak przez Timona i Pumby, dlatego postanowiłem go w ten sposób nazwać. Oczywiście nie chcę sobie przywłaszczyć idei. Pierwszy raz zobaczyłem coś podobnego chyba na poniższym filmie:

Sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli jest coś co ci nie odpowiada, to powinieneś sobie zadać pytanie – czy mogę coś z tym zrobić? W przypadku odpowiedzi tak – po prostu zrób z tym coś i wróć do początku, w przypadku odpowiedzi nie – olej to. Nie martw się. Tak, czy inaczej – nie martw się.

Spędzamy całe godziny na zamartwianiu się rzeczami, które już się wydarzyły – a więc z zasady nic nie możemy z nimi zrobić, albo tymi, które może się wydarzą, a nie mamy na nie wpływy. W obu przypadkach zamartwianie się jest zupełnie nieproduktywne, nic nie daje, a jedynie zabiera spokój ducha i poczucie szczęścia.

Czasami zamartwiamy się, zamiast wykonać działanie. Wiemy, że coś nam nie odpowiada, a nawet, że co można z tym zrobić, ale… nie robimy. Wtedy jednak warto zrozumieć, że lepiej tę sytuację po prostu zaakceptować. Rzeczy, z którymi nic nie możemy zrobić nie są bowiem problemami, one są sytuacjami. Z sytuacją nic nie zrobimy, ona jest. Z problemem możemy zrobić i warto sobie zadać pytanie – czy tego chcę. Czy chcę poświęcić mój czas / pieniądze / energię, żeby zająć się tą sprawą? Jeśli bowiem, mój czas jest dla mnie bardziej cenny, niż potencjalny zysk, który mogę uzyskać zajmując się daną rzeczą…. to warto postawić na własny czas..

Na samo zakończenie chciałem raz jeszcze przypomnieć piosenkę Hakuna Matata. Jeżeli czymś się teraz martwisz, to zadaj sobie pytanie „czy mogę coś z tym zrobić?” i w zależności od odpowiedzi zrób coś, albo zaakceptuj i przestań się martwić.

Życie jest za krótkie na martwienie się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *