Nastawienie

Mariusz i Milena zaczynają pracę jednego dnia. W tej samej firmie, na takim samym stanowisku. Mariusz jest wygadany, uśmiecha się szeroko, emanuje pewnością siebie. Wie doskonale, jak ważne jest pierwsze wrażenie, a że kiedyś chciałby objąć rolę lidera, od samego początku stara się pokazywać swoje „umiejętności przywódcze”. Milena jest jego przeciwieństwem. Te osoby, które widzą ich razem tego dnia dziwią się, jak menedżer mógł zatrudnić tak różne osoby na takim samym stanowisku? Mają wykonywać te same obowiązki, a Milena jest tak inna. Spokojna, opanowana, nieco nieśmiała. W pierwszej chwili trzyma się raczej z boku i słucha uważnie, zanim cokolwiek powie.

Mijają pierwsze dni, onboarding trwa w najlepsze. Właśnie trwa jedno ze szkoleń dotyczące komunikacji wewnątrz organizacji. Mariusz oczywiście zgłasza się w każdej możliwej chwili, występuje na ochotnika do zadań w trakcie szkolenia, głośno i z pewnością w głosie wypowiada swoje zdanie. Milena znowu wycofana, skupiona i analizująca. Od razu widać różnice ich charakterów, jakby byli na przeciwległych biegunach spektrum osobowości. Przychodzi zadanie, w którym będą mogli się sprawdzić i rywalizować. Zadanie wydawałoby się proste – zbudować jak najwyższą wieżę z dostępnych materiałów. Na stole leżą kartki papieru, gumki recepturki, kredki i kilka innych typowo biurowych materiałów. Trener zadaje jedną małą dodatkową okoliczność – na zbudowanie wieży od zera mają minutę. Mogą jednak próbować dowolną ilość razy. Jak uznają, że skończyli i wyżej się już nie da, to mają się sami zgłosić do sprawdzenia.

Czas… start!

Oboje łapią się za materiały. Mariusz wyraźnie szybciej zabiera się za budowę i wybiera materiały. Wie, że liczy się tu zarówno czas, jak i wysokość, nie ma więc zamiaru próżnować. Z pewnością łączy kartki papieru przy pomocy gumek. Jedna, druga, trzecia… wieża się zawala. Kolejna próba, tym razem upadek przy czwartym piętrze. Następna skończyła się tak samo. Mariusz czuje, że jest blisko maksimum, więc zgłasza swoją gotowość, spoglądając ukradkiem na stolik obok.

Milena ewidentnie źle się zabrała za to zadanie. Jej wieża jest dwukrotnie niższa. Pomysł, który miała okazał się porażką. Sięga więc po nowy zestaw materiałów i próbuje nowego wyjścia. Tym razem konstrukcja sięga nieco wyżej, ale dalej nie może równać się z wynikiem Mariusza, który czeka już gotowy na test ostateczny. Milena jednak nie ma zamiaru dawać za wygraną. Wie doskonale jakie są zasady, więc zamierza je wykorzystać. Mijają kolejne minuty, a Milena szlifuje swój pomysł, raz za razem wdraża mini zmiany i sprawdza jak przekładają się na stabilność i wysokość konstrukcji. Po dwudziestu długich minutach Milena czuje, że niewiele może już poprawić, ale… nie zamierza jeszcze odpuścić. Kolejne pięć minut prób pozwala na wyniesienie budowli na wysokość podobną do wieży Mariusza, po następnych pięciu konstrukcja jest ewidentnie wyższa, więc i Milena zgłasza swoją gotowość. Znacząco później, ale… w zgodzie z regulaminem.

Oboje budują zgodnie ze swoimi schematami. Mija minuta ich rywalizacji i… wygrywa oczywiście Milena.

Wygrywa wcale nie dlatego, że jest lepszym budowniczym, ma większą pewność siebie, czy magiczne zdolności. Wygrywa poprzez swój upór w dążeniu do celu, jak i nastawienie, że cały czas jest coś, co można poprawić.

Ta krótka historyjka w sposób obrazowy pokazuje różnice między dwoma bardzo skrajnymi nastawienia, które czasami mogą być kluczowe w ostatecznym osiągnięciu efektu. Chodzi tu o mentalne nastawienie, coś co Carol Dweck nazywa growth i fixed mindset. Są wśród nas osoby, które czują, że świat jest skończony, to, co mamy dzisiaj może być NAJlesze – to o nich możemy powiedzieć fixed mindset. Nastawienie określone, niezmienne, stałe. Często może i bardzo wydaje, ale jednak dalej niezmienne. Możemy jednak znaleźć wśród nas również osoby o tzw. growth mindset. Oni zawsze wiedzą, że coś może być lepsze, a co więcej szukają sposobu na zrealizowanie tego. Są to często najważniejsi i najbardziej cenni pracownicy.

Różnice w obu nastawieniach bardzo dobrze wypadają w podejściu do porażki Dla osoby nastawionej na stałość, będzie to coś zupełnie nieistotnego, może wręcz nie zauważać jej nieuchronności. W końcu sposób, który wybrała się teraz sprawdza, a więc i będzie sprawdzać. Takie myślenie jest jednak błędem, ponieważ świat zmienia się bardzo szybko i nie biegnąc tak szybko jak on czekamy jak na ścięcie głowy, zanim ruszymy dalej. Osoba nastawiona na zmianę docenia porażki, ponieważ wie, że można z nich wyciągnąć często o wiele więcej iż z sukcesu. Uczy się więc na ich podstawie, zastanawia i zmienia swoje podejście. Zachowuje się jak Thomas Edison, który podobno zapytany o to czy nie czuł się zdemotywowany jak po raz tysięczny jego „żarówka” nie działała, odpowiedział, że to nie były porażki, ale odkrycie tysiąca sposobów w jakie żarówka nie działa.

Oba te nastawienia są wręcz kluczowe w biznesie. Na szczęście nie jest tak, że rodzimy się z jednym nastawieniem, którego nie możemy zmienić. Dlatego też zachęcam Cię do tego, żebyś przestał bać się błędów i porażek, a zaczął patrzeć na nich jak na prywatnych nauczycieli. Rozwijaj w sobie nastawienie na wzrost, wyciągaj wnioski z potknięć i realizuj maksimum swojego potencjału.

Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych wpisach?

Zapisz się do newslettera

Poczekaj chwilę...

Dziękuję za subskrypcję!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *